Dawno nie pisałem nic na moim blogu, nawet myślałem że może sobie dam z tym spokój. Jednak czuje że muszę coś napisać w związku z tymi tragicznymi wydarzeniami. Wczoraj, gdy rano usłyszałem wiadomość o wypadku, spędziłem kilka godzin przed ekranem monitora i z włączonym telewizorem i z każdą minutą sobie co raz wyraźniej uświadamiałem co się stało. Nie byłem zwolennikiem pana Prezydenta, nie podobało mi się wiele rzeczy, choćby to że gdy był uchwalane różne ustawy to zdawał się być reprezentantem jednej partii a nie prezydentem wszystkich polaków. Nie umiał porwać tłumów, ale mniejsza z tym. Mimo że nie był moim wymarzonym prezydentem, to łza mi się zakręciła w oku kilka razy tego dnia. To był prezydent Polski, reprezentował ją godnie tak jak umiał i uważał za słuszne. Straciliśmy jednych z najważniejszych osób w naszym państwie. Czym byśmy byli nie roniąc ani jednej kropli łez?
To co teraz napiszę dotyczy pewnych głosów jakie czasem, choć na szczęście nieczęsto słyszę. Głosy o Hipokryzji, o tym że jak można najpierw opluwać i wyśmiewać kogoś a teraz za nim płakać, że jak zginie jedna osoba to nie ma żałoby a jak prawie sto to narodowa tragedia.
Po pierwsze bardzo dobrze że ludzie zmieniają zdanie, gdy nagle twój dotychczasowy wróg jest dotknięty tragedią to i ciebie dotyka ta tragedia. Adwersarze polityczni nie tak sobie wyobrażali swoje zwycięstwo. Wielu ludziom też jest pewnie zwyczajnie głupio że np. źle wyrażali się o prezydencie, opowiadali dowcipy etc. Takie tragedie to impuls to zastanowienia się co robimy i co mówimy. Poza tym to Prezydent, najwyższa osoba w państwie. Jeśli nie jemu okażemy szacunek to komu? Na co dzień śmialiśmy się i szydziliśmy z polityków, w jakiś sposób broniąc się przed tym bagnem polityki. Nie chcieliśmy mieć nic z nimi wspólnego. Ale nawet jeśli nie oddałeś na Lecha Kaczyńskiego swojego głosu, to i tak był twój prezydent. On szanował naszą historię, chciał by nas szanowali za granicą, teraz ty go uszanuj.
Po drugie, bardzo dobrze że inne tragedie nas nie ruszają. Nikt by ich nie zniósł, dlatego obroną naszego mózgu jest wyparcie i "znieczulica". Teraz w epoce internetu ci dzień słyszymy że gdzieś na świecie czy w Polsce wydarzyła się jakaś tragedia. Ale tak na prawdę tak było zawsze, tylko kiedyś informację tak szybko do nas nie docierały. Ale gdy śmierć dotyka naszych bliskich i osoby które znamy to dotyka i nas. Przeżywamy śmierć najbliższych i nie ogarnia nas wtedy "znieczulica". Prezydenta i osób które z nim leciały większość Polaków nie znała osobiście, ale znali ich z telewizji, gazet i internetu. Nie jest to w pełni rozwinięta więź, ale jednak jakaś więź jest, a więc nie dziwne że przeżywamy ich odejście.
Cierpienie i smutek są częścią naszego życia, nie ma nic złego w okazywaniu smutku i współczucia. Ale żeby te uczucia były szczere, trzeba znać osobę która zginęła. Znaliśmy te osoby, choćby i z telewizji, tylko częściowo, ale znaliśmy. A więc nasze uczucia są z pewnością szczere.
Wiem jaka jest Polska, ile w niej cwaniaczków, ludzi którzy idą z prądem życia bez zastanowienia. Ale widząc reakcje społeczeństwa jest nadzieja, że jest w większości z nas współczucie i miłość Bliźniego, że mimo naszej rzekomej znieczulicy są sytuacje które nas poruszają do głębi i że nawet gdy kogoś nie lubiliśmy, to umiemy okazać szacunek. Jeśli choć część osób po tym wydarzeniu zastanowi się nad swoim życiem, to świat stanie się ciutek lepszy, a to i tak dużo.
Mógłbym pisać jeszcze dalej, ale lepiej skończę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
Bardzo ładny tekst, w sumie podzielam Twój światopogląd. Pozdrawiam ByQ ;)
Prześlij komentarz